piątek, 14 września 2012

koniec

Na jakimś blogu ostatnio gdzieś czytałam, że pewnie dużo blogerów się wysypie ze względu na rok szkolny. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będzie to dotyczyć również mnie. Stwierdziłam, że nie ma sensu pisać na siłę, wracam ze szkoły zmęczona, nic mi się nie chce robić, a w głowie siedzi myśl, że WYPADAŁOBY coś napisać na blogu i skomentować notki. Postanowiłam już zakończyć swoją wakacyjną przygodę z blogowaniem i założyć zwykły pamiętnik pisany ręcznie. Kiedyś jak byłam młodsza pisałam taki, ostatnio go znalazłam. Niektóre daty sięgają 2007r., strasznie fajna pamiątka tak poczytać. A taki internetowy to nie to samo. Poza tym - kogo z obcych ludzi, z którymi nigdy nie rozmawiałam, nawet internetowo, może obchodzić to, co dzisiaj robiłam, co kupiłam lub jak mi minął dzień? W internecie poznałam wiele osób, niektóre udało mi się spotkać osobiście, odwiedzamy się wzajemnie, a z tymi, z którymi jeszcze się nie spotkałam, planujemy się spotkać. A takie internetowe komentarze na siłę od Was - ludzi, którzy nigdy nie będą wiedzieli jaka jestem naprawdę, z którymi nigdy nie rozmawiałam, nie cieszą mnie.
Także, Natalie kończy swoją przygodę z blogowaniem i życzy Wam wszystkiego dobrego! :) Znajdziecie mnie na mojej autoryzowanej stronie o Dodzie:

niedziela, 9 września 2012

słodycze

No i wczoraj wrócił mój brat z Anglii od taty. Pojechał tam w połowie lipca do pracy, a teraz wrócił, żeby załatwić sprawy ze studiami i znaleźć mieszkanie z kolegami w Warszawie, bo od października zaczyna studia na Politechnice. Mi kupił dużo słodyczy, z czego już sporo zjadłam oraz dzisiaj zamówił na allegro perfumy Avril Lavigne Black Star. Słodycze dostałam już, ale perfumy da mi dopiero na urodziny, które już za niecały tydzień.
Jutro znowu do szkoły na 10. ;/ Autobus mam o 7, w szkole jestem o 7.35. Trochę sobie poczekam, nie? Na dodatek kończę o 16 i kolejne czekanie 50 minut na autobus. Uroki niemieszkania w mieście.
KitKatów już zjadłam połowę (zdjęcie było robione po południu, w sumie to już z tej połowy zostały mi po 2 batony :D), gumy też w większości rozpoczęte, jeszcze jak je wezmę do szkoły, to koniec :D
Maltesers - MOGŁABYM JEŚĆ CAŁYMI DNIAMI *.*

sobota, 8 września 2012

pierwszy tydzień

Tego się obawiałam w prowadzeniu bloga. Chodząc do szkoły nie mam czasu tutaj pisać. Przyjeżdżam po 16 albo po 17 i jestem padnięta. Siedzę przy laptopie, ale nie mam siły pisać. Mam nadzieję, że to tylko odczucia po pierwszym tygodniu szkoły, bo jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do wstawania o 6 rano. A teraz trochę o szkole. Ogólnie klasa okazała się lepsza niż przypuszczałam na rozpoczęciu roku, jednak tylko ze strony chłopaków. Nie wiem, po prostu z dziewczynami się nie mogę dogadać, bo one są jakieś smętne xd. Zdecydowanie póki co wolę towarzystwo chłopaków i może dlatego na przerwach i lekcjach siedzę głównie z nimi, bo przynajmniej mogę się pośmiać. Co z tego, że mając dopiero 3 lekcje polskiego na 2 z nich, całą godzinę babka zwracała nam uwagę :D Na informatyce jestem w grupie z samymi chłopakami, ale mi to nie przeszkadza.Facet od infy się zdziwił, że w grupie jestem sama z dziewczyn, ale powiedział, że z drugiej strony to dobrze. W grupie z rozszerzonym rosyjskim na całą klasę jestem tylko z jednym chłopakiem, bo reszta klasy ma rozszerzony angielski. Ogólnie klasa liczy tylko 20 osób, najmniej z całej szkoły, gdzie w innych klasach jest po 30. Dziewczyn jest 6 razem ze mną, a chłopaków 14. Mamy już zaplanowaną wycieczkę z Ic (ja jestem w Ib) na dwa dni 20-21 września. Jest to wycieczka integracyjna, ale jeszcze nie wiem czy pojadę, bo tyle kasy poszło na książki i nie wiem czy mama mi da pieniądze.
część moich książek, jeszcze kilku mi brakuje

poniedziałek, 3 września 2012

rozpoczęcie

No i stało się. Rok szkolny uważam za rozpoczęty. Apel trwał wyjątkowo krótko, bo tylko pół godziny. Zaczynam 4 rok nauki w tej szkole (bo uczyłam się również w gimnazjum) i pierwszy raz apel był tak krótki, ale to dobrze. Kiedy wyszły wszystkie klasy z wyjątkiem pierwszych gimnazjalnych i licealnych, dyrektorzy przydzielili nam wychowawców i sale. Plan mam straszny. Codziennie albo na 9.45 albo na 8.50. Jakbym mieszkała na miejscu, to jeszcze lepiej, bo mogę się wyspać, ale jak ja mam jeden autobus o 7? I tyle czasu muszę czekać na rozpoczęcie lekcji... Tak samo z powrotem. Kończę albo o 15.10 albo o 16. W tym czasie mam 2 autobusy. Jeden o 15.20, drugi o 16.50. I teraz kolejny problem. Na autobus 15.20 ciężko zdążyć. Przystanek blisko szkoły, ale przedrzeć się przy tych szafkach i się ubrać, jak biegnie 800 osób bydła, to koszmar. No, a na 16.50 muszę czekać prawie godzinę, jak kończę o 16. Co do nowych osób w klasie. Nie wiem, czy to ten profil tak przyciąga lamusów i smutasów? Siedziałam w klasie z kolegą w gimnazjum i było słychać tylko nas. Wszyscy siedzieli, miny smutne, oczy zwężone, jakby non stop wymyślali jakieś algorytmy w tych głowach... Mam nadzieję, że to tylko wrażenia pierwszego dnia i jutro atmosfera się rozluźni, bo w końcu jutro na 9.45 i od razu dwie matmy! ;/

niedziela, 2 września 2012

Hejtuję

Wczoraj Bartek rzucił mi wyzwanie. Moim zadaniem jest napisanie 5 rzeczy, które hejtuję.
1. Nienawidzę dziewczyn, które nakładają na twarz kilo tapety. Zdecydowanie wolę naturalność.
2. Mój najgorszy dzień w tygodniu to poniedziałek.
3. Większość swoim pieniędzy przeznaczam na słodycze. Nie lubię jeść niczego innego. W życiu nigdy nie próbowałam pomidora.
4. Ludzie, którzy wyglądają przez okno, patrzą co kto robi i mówi, żeby mieć temat do plotkowania na ławce.
5. Osoby, które udają, że im na mnie zależy, a za plecami obrabiają dupę.
Tyle ode mnie. a Wy co hejtujecie? Tutaj macie instrukcję od Bartka:

sobota, 1 września 2012

wrzesień

No i się zaczęło... dzisiaj 1 września, dzień, który dla uczniów oznacza jedno - początek roku szkolnego. Na szczęście w tym roku zaczynamy dopiero 3 września, ale dla mnie wakacje się skończyły z początkiem tego miesiąca. Teraz idę do nowej klasy. Szkoła została ta sama, ale teraz zaczynam naukę w 1 klasie liceum na profilu matematyka - fizyka. Z mojej nowej klasy znam zaledwie kilka osób, samych chłopaków, bo uczyli się ze mną w gimnazjum. Klasa będzie najmniejsza w szkole, pewnie ze względu na profil. Nie pamiętam dokładnie ile osób będzie, ale wiem, że tylko 7 dziewczyn. W sumie to i dobrze, bo zdecydowanie wolę towarzystwo chłopaków, łatwiej się z nim dogadać. Moje wrażenia po pierwszym dniu w szkole, zapoznaniu z klasą i planem lekcji (mam nadzieję, że nie będzie miliona godzin jednego dnia -,-) napiszę zaraz po powrocie w poniedziałek. Teraz zajadam się "lodem kibica" firmy Koral o smaku cytryny i gumy balonowej. *.*

wtorek, 28 sierpnia 2012

tureckie bransoletki

Na początku sierpnia dostałam od brata kilka bransoletek z Turcji, ponieważ był tam ze znajomymi. Kocham ogarnięcie mojego brata, bo kupił je w kwietniu i mimo tego, że widzieliśmy się milion razy, to dał mi je dopiero w sierpniu. No, ale nie o tym. Bransoletki są z tureckim symbolem szczęścia, Okiem Proroka. Opis znaleziony w internecie:
Symbolizuje oko Opatrzności Bożej i chroni przed tzw. „złym okiem”, zawiścią, zazdrością, nieszczęściem, zaś złe życzenia odbija od osoby posiadającej ten wisior i odsyła z powrotem do ich nadawcy.
Czytałam również, że ma "moc" tylko wtedy, kiedy dostaniemy je od kogoś, a nie kupimy sami.
w kółeczku Oko Proroka
zdjęcie zrobione jeszcze nad morzem <3
Dziękuję za 18 komentarzy pod ostatnim wpisem! :)

niedziela, 26 sierpnia 2012

błękitne paznokcie

Jakiś czas temu w miejscowym sklepiku kupiłam sobie błękitny lakier Safari. Zawsze kupuję lakiery z tej firmy, bo są niedrogie i dobre.
Gdzie go można kupić? - Lakiery Safari można kupić w miejscowych sklepikach, małych drogeriach oraz w internecie
Ile kosztuje? - 3 zł
Pojemność - 12ml
Plusy lakieru: niska cena, duża pojemność, duża dostępność
Minusy lakieru: aby kolor był intensywny i w pełni zakrył płytkę paznokcia potrzebne są 2 warstwy

Używacie lakierów z tej firmy? :)

sobota, 25 sierpnia 2012

zakupy

Mimo deszczowej pogody i braku chęci na jakiekolwiek wyjście z domu, wybrałam się z mamą do Łomży na zakupy po spódnicę i bluzkę na rozpoczęcie roku. Oczywiście z zamierzonych rzeczy trafiła tylko jedna, a oprócz niej nakupowałyśmy kilka innych pierdół. Oto moje zdobycze (przecież rzeczy mamy nie będę pokazywać...):
bluzka-worek, rozmiar uniwersalny, przecena z 59,99 na 19,99
czarna spódnica na rozpoczęcie roku 49,99
czeszki ; kupiłam 2 pary, w razie jakby jedna się rozwaliła, bo w ciągu roku ciężko je dostać, każda para za 18,90


piątek, 24 sierpnia 2012

książki

Dzisiaj w końcu wybrałam się z mamą na zakupy. Pojechałyśmy do księgarni, aby kupić mi książki, jednak wszystkich nie było, bo są w druku lub jeszcze nie wyszły i kupiłam tylko 7. Wydałam 180zł ;/ Jak ostatnio słuchałam wiadomości to książki do 1LO kosztują 603zł. Ładnie.
A Wy macie już książki? 

czwartek, 23 sierpnia 2012

pocztówki + bilet

Nie pochwaliłam się jeszcze pocztówkami z tych wakacji. Dostałam 3, od Uli, Maćka i Kamila.
z Austrii od Uli
z Rabki - Zdrój od Maćka
z Władysławowa od Kamila

UWAGA! SPRZEDAM BILET NA MUZODAJNIĘ GWIAZD 25 SIERPNIA SOPOT! WIĘCEJ INFO NA MAILA FEELLIKENATALIE@GMAIL.COM!

środa, 22 sierpnia 2012

N@pisz do mnie

Ostatnio robiąc zakupy w Kauflandzie podeszłam do stojaka z książkami i od razu jedna z nich rzuciła mi się w oczy, nosi tytuł "N@pisz do mnie". Kupiłam ją za 19,99zł. Już prawię ją kończę, wciągnęła mnie. Ogólnie książka to same maile, pisane przez kobietę i mężczyznę, którzy poznali się zupełnie przypadkowo, bo jedno z nich chciało zrezygnować z prenumeraty magazynu i wpisało zły adres e-mail. Oto opis z empik.com:
Historia miłosna Emmi i Leo. Oboje w połowie trzydziestki. On jest pracownikiem uniwersytetu. Ona projektuje strony graficzne. Pewnego dnia przez błąd w adresie mail Emmi ląduje w skrzynce Leo. Sytuacja powtarza się, wreszcie za którymś razem Leo reaguje. Wkrótce z tego przypadkowego kontaktu "przez klawiaturę" rozwija  się ożywiony, efektowny dialog. Spotkanie w rzeczywistym świecie wydaje się nieuchronne, jednak kwestia ta okazuje się dla obojga trudna. Leo próbuje właśnie stanąć na nogi po zakończonym związku. Emmi jest szczęśliwą mężatką...
Polecam gorąco! :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

burza

Mimo tego, że w piątek wróciłam do domu, to musiałam jechać do babci i jestem dopiero dzisiaj. Mieliśmy wyjechać przed 14, ale nadeszła chmura i mimo mojej namowy mama nie chciała jechać. Całe szczęście, że nie pojechaliśmy, bo mogło być źle. Kiedy wyjechaliśmy jakoś o 14.30 na drodze było powalonych multum drzew, a gdybyśmy wyjechali jak prosiłam, któreś z nich mogłoby przygnieść nasz samochód.. Jeździliśmy wioskami, gdzie kierowali nas ludzie, informując, które odcinki drogi są nieprzejezdne. W niektórych domach były pozrywane dachy, straszny widok. ;/
Zabieram się za weekendowe zaległości w Waszych postach! :)

piątek, 17 sierpnia 2012

w domu

no i dotarłam, w końcu w domu. W Warszawie o 6 po przyjeździe pociągu pojechaliśmy do akademika mojego brata, żeby trochę się zdrzemnąć. Później połaziliśmy po CH trochę i wróciliśmy tutaj do nas. Mam kilka filmików i sporo zdjęć znad morza, więc pewnie jeszcze nie raz coś wrzucę. Tymczasem ja zmykam ogarnąć co się dzieje u Dody, na DodaForum.pl, LikeaDoda.com i zabiorę się za czytanie Waszych notek. :)

a Wy wyjeżdżaliście gdzieś w tym roku?

czwartek, 16 sierpnia 2012

dzień 7 + wyjazd

dzisiaj dzień meeeeeega! pogoda świetna, słońce, bez wiatru, duuuuże fale i biała flaga :D byłam z mamą w wodzie kilka razy, poskakałyśmy przez te fale, było świetnie <3 na dodatek nadają upały na kolejne dni, a ja dzisiaj o 21.32 mam pociąg do W-wy. :< z drugiej strony to się cieszę, że wracam, bo moja alergia nie daje mi żyć.

środa, 15 sierpnia 2012

dzień 6

Znowu duże fale, znowu wiatr, znowu czerwona flaga na plaży i zakaz kąpieli.. ;/ mimo tego, nie nudziłam się, bo ratownicy mieli dzisiaj ze sobą nowego przyjaciela - psa ratownika :D strasznie śmieszny, przyjazny, zrobiłam mu kilka zdjęć. 
Jutro o 21.32 mam pociąg powrotny do Warszawy. :(

wtorek, 14 sierpnia 2012

dzień 5

Dzisiaj dzień był słoneczny, ale na morzu mega sztorm, gdyby nie parawan, to by nas wywiało z tej plaży :D Niestety, dzieje się to, czego się obawiałam, moja alergia na słońce znowu daje mi się we znaki. Na ciele pokazują mi się czerwone plamy, taka pokrzywka, która mega piecze i swędzi.. ;/ Nie wiem jak wytrzymam tutaj jeszcze kilka dni. Poza tym dzisiaj na plaży widziałam meeeega przystojnego ratownika *.* na dodatek później zobaczyłam go w akcji! <3
nowe zabawki dla dzieci, które mogą sobie hasać na konikach, jednorożcach, zebrach i innych :D


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

dzień 4

dzisiaj pogoda - marzenie. słońce świeci, podchodząc do wody i wchodząc do niej wiatr na ochłodzenie, duże fale i biała flaga. :D Dzisiaj w drodze na plażę mijając pocztę, wysłałam pocztówki dla tych, od których również je dostałam oraz do przyjaciółki. Po południu znowu ktoś się topił i ratownicy musieli go wyciągać z wody, ale tym razem nie było na tyle poważne, by wzywać helikopter, jak ostatnio.
biała flaga
jakieś dziewczyny nieźle dostały :D
tłumy ludzi w wodzie
i smeeeeeeeeeeeerf! <3

niedziela, 12 sierpnia 2012

dzień 3

Jakąś godzinę temu wróciłyśmy z mamą z plaży. Miałyśmy spory kawałek drogi do pokoju, bo dzisiaj poszłyśmy w stronę pola namiotowego mojego brata i jego dziewczyny, gdyż do tej pory to oni przychodzili na część plaży gdzie byłyśmy. Prawdopodobnie niedługo idziemy tam do nich na pole namiotowe posiedzieć, bo to pole znajduje się na skarpie, gdzie jest cudny widok na morze. A teraz tradycyjnie kilka zdjęć. :D
coca-cola z biedronki zawsze spoko :D
dzisiaj fale nie były małe, ale tym razem flaga była biała <3
mewy
statek rybacki, a obok jakaś żaglówka 

Przepraszam, że na bieżąco nie komentuje Waszych notek, ale na kompa wchodzę tylko po to, bo napisać notkę i to piszę ją w biegu, bo zazwyczaj zaraz wychodzę. A jak jestem w pokoju o 23 czy 24 to nie mam siły już siedzieć na kompie.. ;)

sobota, 11 sierpnia 2012

2 dzień

Wczoraj rano przyjechałam i ogólnie to spałyśmy, chodziłyśmy po mieście, bo na plaży strasznie wiało, a wieczorem przyszedł mój brat z dziewczyną z pola namiotowego i sobie wspólnie posiedzieliśmy do 23, następnie siedziałam chwilę na czacie z Buką i poszłam spać. Dzisiaj już korzystaliśmy wszyscy z pogody, bo świeci słońce, niestety zapomniałyśmy z mamą balsamu do opalania, a brat z dziewczyną się nie opalali, więc też nie brali. Trochę mnie wszystko piecze, ale najważniejsze, że jestem czerwona, tylko lekko brązowa. <3 Zrobiłam kilka zdjęć:
ze względu na duże fale był zakaz kąpieli ;<
helikopter, który wylądował na plaży, bo komuś się coś stało
to już koło 17, kiedy zaczęło się chmurzyć, BAD latający ludzie :D
Wieczorem prawdopodobnie robimy grilla. Niby się zaczęło chmurzyć, ale znowu świeci słońce <3 
A co u Was? :)))